Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cooking. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cooking. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 sierpnia 2014

COOKING: ciasteczka dyniowe z przyprawami korzennymi


Jesień, czyli moja ulubiona pora roku, zbliża się wielkimi krokami. Równie szybko zbliżają się 18 urodziny mojej siostry. W tym roku jestem zaproszona na dwie imprezy pod rząd, a jakże! Postanowiłam więc popisać się moimi umiejętnościami kulinarnymi. Na szczęście na pierwszą pierwszą osiemnastkę zaproszona jest tylko rodzina, więc nikt nie będzie miał serca powiedzieć, że mu nie smakuje. 

Wybrałam upieczenie ciasteczek dyniowych z przyprawami korzennymi. To jak robienie świątecznych pierniczków jesienią, cudowne!

Składniki: 
40 dag mąki pszennej,
3 żółtka,
1/2 szklanka cukru pudru,
1/2 kostki  margaryny,
szklanka puree z dyni,
łyżeczka przypraw korzennych,
1 cukier waniliowy,
płaska łyżeczka proszku do pieczenia


 
Wykonanie:
Puree : dynię gotujemy około 20 minut i studzimy. Ugotowaną i wystudzoną dynię przekładamy do blendera i miksujemy na puree.
Na stolnicę wsypujemy mąkę, dodajemy żółtka, cukier, margarynę, cukier waniliowy, proszek do pieczenia, przyprawy, i puree z dyni. Wyrabiamy z tego ciasto, wałkujemy na średnią grubość i wykrawamy foremkami różne kształty.
Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni, ok 15-20min.

  

MOJE CENNE UWAGI: 
Następnym razem do ciastek  dodam zdecydowanie więcej przypraw korzennych, wtedy będą znacznie bardziej wyraziste. Poza tym do posypania idealnie zdaje się cukier puder z dodatkiem cynamonu. 
Co zrobić z pestkami ze środka dyni? Wysuszyć i zjeść oczywiście!


Smacznego!
 xoxo,
 Aleksandra

niedziela, 8 grudnia 2013

świąteczne DIY, wersja III

To już trzecia odsłona ŚWIĄTECZNEGO DIY, mam nadzieję, że jeszcze nie ostatnia :) Tym razem zabieram się za gotowanie, a co! Specjalnie dla tego posta przedzierałam się w samym środku orkanu po zakupy, ale spokojnie, udało mi się!


Jak zwykle - musi być prosto i szybko. Na samym początku trzeba upiec babeczki. Ja dopiero drugi raz w życiu piekłam je sama. Znalazłam przepis na 12 sztuk, mi wyszło 24. Odmierzanie proporcji chyba nie jest moją mocną stroną...


Bardziej niż o samo pieczenie, chodzi mi dzisiaj o ozdabianie. Potrzebne będą precelki, biszkopty, czekolada na polewę i kolorowe, czekoladowe cukierki. 




Cukierki przykleiłam do biszkoptów na pisaki z Dr.Oectera. Później polałam babeczki czekoladą, na to położyłam wcześniej wspomniane biszkopty, dorobiłam rogi z precelków i oczy z cukierków.




Oczywiście to pora na moje ulubione zakończenie posta: I voilà! Niestety, nie próbowałam swoich babeczek z racji mojego adwentowego postanowienia, ale z oceny innych (głównie Seweryna, który nawet jakby były niedobre to by je zjadł i poprosił o kolejne) dowiedziałam, się, że są zjadliwe i bardzo smaczne. MasterChefie, NADCHODZĘ!