poniedziałek, 27 października 2014

dynia i pizama w kotki, czyli dzien leniucha


Dzisiejszy dzień był dziwny. Od rana źle się czułam, ale na namowy mamy, żebym została w domu, tylko machnęłam ręką i wyszłam dziarskim krokiem do szkoły. To samo machnięcie ręką powitało ją 45 minut później, gdy wróciłam i usłyszałam tylko: "A nie mówiłam?". Tak więc od godziny 8.50 leżałam pod kocem w moich ulubionych spodniach od piżam w kotki. 

Moja dynia leżała na parapecie od tygodnia. Miałam ją pomalować, ale jakoś nie mogłam się za to zabrać. Z racji wolnego czasu, który dzisiaj posiadłam, w końcu ją wysprejowałam na biało. Prawda, że ładnie? Idealnie sprawdzi się na piątkowe Halloween! Od miesięcy nie oglądałam horrorów, a pod warunkiem, że upiekę coś dobrego, Seweryn zgodził się zrobić mi wyjątek i przeboleć "Blair Witch Project". Mam nadzieję, że to jeden z tych horrorów, na których zakrywam się kocem i boję się oglądać. Najstraszniejsze jak dla mnie to te o włamywaczach - są zbyt realistyczne, potem boję się, że ktoś czyha na moje życie w jadalni, szczególnie długowłosy, zapuszczony mężczyzna z nożem, i te nagrywane z amatorskich kamer. Kto wie, czy to nie było naprawdę? Może nam się tylko wmawia, że one są reżyserowane? Muszę jeszcze znaleźć przepis na jakieś dobre ciasteczka-duchy, albo babeczki w kształcie organów, bo inaczej z moich planów nici!


xoxo,
Aleksandra
FACEBOOK

4 komentarze:

Napisz coś oryginalnego i daruj sobie złośliwości :)
xoxo, Aleksandra